wielkifutbol - Bohemians 1905 Praga

 

Bohemians 1905 Praga - klub z kangurem w tle

Planując pobyt w Pradze na weekend nie można przeoczyć szerokiej oferty piłkarskiej dostępnej dla groundhopperów. Podczas jednej ze swoich relacji redaktor naczelny www.kartofliska.pl "Rzeźnik" a także Rafał z www.rafalontour.blogspot.co.uk zachęcali do pobytu w stolicy Czech i skorzystania z ich obfitej oferty piłkarskiej, zaczynającej się już od godziny 10.30 w sobotę.

W moim przypadku szeroki wybór został zmniejszony do jednego spotkania rozegranego o godzinie 17 na stadionie Bohemiansa 1905, który ma ciekawą historię. W klubowym logo widnieje zielony kangur, który jest symbolem dalekiego tournee ówczesnej drużyny AFK Vrsovice do Australii w 1927 roku. Rozegrali oni tam kilka spotkań, większość wygrywając i pozostawiając dobre wrażenie. Za swoją dobrą postawę otrzymali w nagrodę dwa żywe kangury, które pokonały ogromny dystans wraz z piłkarzami i po dotarciu do Pragi zamieszkały w miejscowym zoo.



Oprócz tego, jak się okazało, w Pradze istnieje druga drużyna o nazwie Bohemians, ale już bez członu 1905. Toczyła ona długi spór o wspólną nazwę, żądając wyłączności, jednak decyzja czeskiego sądu pozostawiła obie nazwy, dodając w jednym datę powstania.

Przeglądając historię drużyny można zauważyć, że nie posiada ona zbyt wielu tytułów poza jedynym mistrzostwem w 1983 roku. W składach z minionych lat można zauważyć dwóch znanych piłkarzy - Stanislaw Levy, reprezentant Czechosłowacji i były trener Śląska Wrocław a także słynny Antonin Panenka, wykonawca słynnych rzutów karnych. Obecnie zasiada on w fotelu prezesa klubu.

Stadion jest położony w na ulicy Warszawskiej nosząc nazwę Dolićek, do którego dotarcie przysporzyło małych problemów. Mianowicie nie dociera tam żadna z linii metra a nasza znajomość komunikacji autobusów miejskich wynosiła zero. Wyjściem z impasu było dotarcie do najbliższej stacji, która była  akurat w remoncie jak się później okazało! Dlatego wysiedliśmy stację dalej. Bez żadnej orientacji w terenie i znajomością topografii miasta. Już mieliśmy zapytać przechodniów jak dojechać na stadion Bohemiansa, kiedy podeszła do nas dziewczyna prosząc o drobne. Na pytanie w jakim mniej więcej kierunku się on znajduje machnęła i odpowiedziała: "nekde tam" i odeszła. Dużo nam nie pomogła.

Drugą opcją była taksówka, jednak żadnej nie można było zauważyć. Na szczęście w zatłoczonym autobusie dostrzegliśmy jednego kibica w zielono-białym szaliku, co oznaczało, że wybiera się na mecz. Przebiegliśmy przez ruchliwą ulicę lotem błyskawicy i chcieliśmy do niego wsiąść, pomimo braku biletów, na zasadzie będzie co będzie Jak się okazało sekundę przed naszym dobiegnięciem kierowca zamknął drzwi i pozostała nam piesza wędrówka w kierunku gdzie jechał autobus. Po przejściu kilkuset metrów uśmiechnęło się do nas szczęście i wsiedliśmy do taxi. Po kilku minutach wysiedliśmy pod stadionem i nabyliśmy bilety za 150 koron czyli ok. 5 funtów. Jak się okazało weszliśmy bocznym wejściem prosto na sektor ultras! Znajdowali się w nim najbardziej zagorzali kibice Bohemiansa, dla których były przygotowane miejsca stojące i mały podest dla tzw. "zapiewajły".





Początkowo myśleliśmy że spędzimy cały mecz w strefie ultras, nie znając żadnych lokalnych przyśpiewek i czując się trochę obco, ale sektory nie były zamknięte i można było się udać w inne części stadionu. Jednym z nich był klubowy sklep, którego wejścia pilnował ochroniarz, dbając aby do środka nie weszło zbyt wielu kibiców. Oprócz tego w kilku miejscach serwowane było piwo, ciepłe napoje czy wiadoma przegryzka kibica - kiełbasa. Kosztowała 50 koron czyli 1,8 funta i smakowała znakomicie. Zapach wędzonej kiełbasy dodawał temu miejscu typowego piknikowego klimatu. Co do piwa to Czechy są drugim po Niemczech krajem w którym można je zabrać na trybuny.

Podczas prezentacji obie drużyny wyprowadzały dwa kangury czyli maskotki drużyny gospodarzy, po czym udały się pod sektor ultras i zaintonowali wspólny doping. Na przeciwległej trybunie można było dostrzec także kilkuosobową grupę fanów zespołu ze Zlina. Obiekt drużyny gospodarzy ma osobliwy wygląd gdyż posiada dwie duże trybuny - jedna za bramką i druga na przeciwległej prostej. Za drugą z bramek nie ma nic, oprócz małych reklam a naprzeciwko głównej trybuny znajduję się dwa rzędy ławek i … długi szereg ogromnych kamieniczek. Powoduje to wyjątkowość tego miejsca dla kibiców zasiadających na stadionie a także dla mieszkańców oglądających mecz za darmo prosto ze swoich balkonów. Można było zauważyć kilku fanów spoglądających na wydarzenia boiskowe bez potrzeby wyjścia z domu.





Pomimo biletu na sektor za bramką można było bez problemu usiąść na głównej trybunie, nie bacząc na stadionową ochronę, która przed wejściem na nawet nie sprawdzała biletów. Sam mecz był ciekawy jedynie przez ostatnie 20 minut pierwszej połowy, kiedy padły dwie bramki po każdej z drużyn. W drugiej odsłonie z boiska wiało nudą, z czego można powiedzieć, że drużyna gości występująca w europejskich pucharach sprawiała znacznie lepsze wrażenie. Trenerem Fastav Zlin jest dobrze znany z polskich boisk były trener Pogoni Szczecin, Lecha Poznań czy Miedźi Legnica Bohumil Panik. Pomimo słabszej gry Bohemiansa prawie przez całe 90 minut ultrasi żywo dopingowali swój ulubiony zespół i co rusz intonowali kolejne przyśpiewki.

 




 

 

 

 

 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzający (21 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=