wielkifutbol - Dariusz Dziekanowski w Bristolu City

 

Dariusz Dziekanowski - żywa legenda Bristolu City

Dariusz Dziekanowski krótko występował w Bristolu City na początku lat 90-tych, jednak zapisał się na stałe w historii klubu. Kibice uznali go za najlepszego gracza w głosowaniu BBC, który kiedykolwiek przywdziewał koszulkę The Robbins. Napastnik stał się żywą legendą klubu z Bristolu, osiągając poziom popularności niedostępnej dla żadnego Polaka z dotychczas występujących na Wyspach Brytyjskich.

Podczas sobotniego pobytu w jednym z pubów w Bristolu grupa jego angielskich bywalców zadała mi magiczne pytanie: Skąd pochodzisz? Po odpowiedzi, że z Polski, ciągle coś krzyczała w kierunku mojej grupy. Nie były to prowokujące zaczepki, tylko coś w stylu "dżagi, dzaki…". Spytałem się o co chodzi, bo nie mogłem zrozumieć o czym oni mówią. Odpowiedzi na to pytanie udzielił mi jeden z Anglików, jak się okazało fan Bristolu City. Chodziło czy znam "Dżakiego Dżaganowskiego"? - Chyba pomyliłeś imiona, bo znam tylko Dariusza Dziekanowskiego, który kiedyś występował w klubie z Ashton Gate - odpowiedziałem. W tym momencie rozmowa obrała właściwe tory i fan City zaczął wychwalać zalety Polaka, zaliczając go do legend klubu. Było to dla mnie dziwne bo jak pamiętam nie grał on długo w Bristolu, który wtedy nawet nie występował w Premiership, tylko na jej zapleczu. Jednak nie setki strzelonych bramek czy występów w zespole The Robbins przyniosły mu status legendy, tylko inne rzeczy, o których poniżej.

Dariusz Dziekanowski, jako wyróżniający się gracz Legii Warszawa i reprezentant Polski, trafił na Wyspy Brytyjskie w 1989 roku do szkockiego Celticu Glasgow za sumę 600 tysięcy funtów. Od początku stał się ulubieńcem fanów The Bhoys z racji czterech bramek strzelonych drużynie Partizana Belgrad w Pucharze Zdobywców Pucharów. Jego dynamiczny styl gry, całkowicie odmienny od wyspiarskiego kick and run, był powiewem świeżości dla tamtej ligi. Niestety, z czasem pozycja Polaka w Celticu słabła, aż w końcu na początku roku 1992, podpisał kontrakt z Bristolem City, występującym wtedy w drugiej lidze angielskiej. Napastnik kosztował 250 tysięcy funtów, co było wtedy rekordem transferowym dla The Robbins.

Bez większego entuzjazmu przyjął fakt występowania w klubie z drugiego szczebla ligi angielskiej. Mieszka samotnie w wynajętym przez klub mieszkaniu a czas spędza wyłącznie w klubie sportowym a nie nocnym. Na pytanie czy jest playboyem odpowiada prośbą o inny zestaw pytań - tak pisał dziennikarz "Piłki Nożnej" Kazimierz Oleszek w artykule poświęconym transferowi Dziekana.

"Kibice nazywają Darka polskim George Bestem. Wierzę, że jest to adekwatne określenie jego umiejętności piłkarskich. Jacki ma dużo wspólnego ze słynnym Irlandczykiem. Podobnie jak Best panuje nad piłką w sposób perfekcyjny i lubi być na ustach kibiców. Jeśli Jacki jest playboyem to w futbolu są takich tysiące" - tak mówił o nim trener Bristolu City Jimmy Lumsden.

Dziekanowski miał udany start w nowym klubie, strzelił gola w premierowym występie a kolejnego dołożył w meczu z Leicester. Podczas tego spotkania w Pucharze Anglii zebrał bardzo dobre noty, po tym jak wpisał się na listę strzelców a także asystował przy bramce kolegi. Mecz odbywał się w ekstremalnych warunkach pogodowych, murawa była zmrożona a do tego spotkanie było transmitowane na całą Anglię w ogólnodostępnej telewizji. Dobrym występem zwrócił uwagę szerokich rzeszy fanów futbolu a komentator piłkarski John Motson powiedział o nim: "po grze widać, że jest to przybysz z kontynentu. Czasami mamy wrażenie, że mamy do czynienia z gościem z innej planety".

Kwota 250 tysięcy funtów, jaką zapłacono za napastnika, po dwóch jego pierwszych występach, została uznana jako wartościowa inwestycja. Po meczu z Leicester kolejny przeciwnik, Barnsley, wystawił w obronie pięciu graczy, obawiając się skutecznego Polaka.

W kolejnej rundzie Pucharu Anglii przeciwnikiem była ekipa Nottingham Forrest, której trenerem był Brian Clough. "Dziekan" pamiętał, że podczas pamiętnego meczu na Wembley Anglia - Polska, Clough nazwał Jana Tomaszewskiego clownem. Był gotowy za odwet w postaci strzelonych bramek i odpłacenie się szkoleniowcowi Forrest pięknym za nadobne. Ostatecznie zrealizował cel i strzelił gola, jedna było to za mało na dobrą grę przeciwnika i tym samym City odpadł z Pucharu po porażce 1:4

Późniejsze występy Polaka może nie były tak efektywne bramkowo jak podczas pierwszych występów ale na pewno były efektowne. Fani tłumnie wypełniali Ashton Gate, specjalnie dla jego sztuczek technicznych, przebojowości, szybkości i niestandardowych zagrań. Potrafił jednym zwodem ominąć dwóch rywali i odegrać piłkę do kolegi z zespołu w sposób niekonwencjonalny.

Z kolei w wywiadzie przeprowadzonym przez Przemysława Rudzkiego na portalu onet.pl "Jacki" mówi o słynnych imprezach. "Byłem singlem, jak to się dzisiaj ładnie mówi. Nowy piłkarz, nadzieja drużyny, na dodatek sam. Wiele historii można sobie dopisać. Wyobrazić. Gdzie to on nie chodzi, czego nie wyczynia. Tabloidy były już wtedy mocno rozwinięte w Wielkiej Brytanii, może nie tak jak dziś, ale opisywały to, co działo się poza futbolem i nigdy w żadnym z nich nie pojawił się tekst o moim niesportowym trybie życia".

Wszystko zaczęło się psuć w momencie, kiedy został zwolniony trener Jimmy Lumsden. Funkcje opiekuna przejął wtedy Russel Osman, mając do pomocy kolejnych dwóch doświadczonych graczy. Nie widzieli oni Dziekanowskiego w nowej taktyce zespołu i posadzili na ławkę rezerwowych.

Dla niezgadzającego się z nowym szkoleniowcem Polaka coraz częściej zaczynało brakować miejsca w drużynie aż do momentu rozwiązania kontraktu. Podobno powodem braku uznania u Osmana była zazdrość o uwielbienie kibiców w mieście. Dla Dziekana pozostał ostatni mecz, w którym wszedł z ławki rezerwowych. Publiczność zgromadzona na Ashton Gate nagrodziła go ogromnym aplauzem, wiedząc, że jest to jego ostatni występ. Nie zawiódł on swoich fanów, strzelając bramkę, na skutek czego stała się rzecz wyjątkowa. Cały stadion, zamiast cieszyć się z gola Polaka, zaczął przenikliwie buczeć! Nie chodziło pokazanie złości w stronę naszego napastnika, tylko szkoleniowca gospodarzy Russela Osmana, którego decyzje poskutkowały rozwiązaniem kontraktu z Bristol City - jak pisał Kuba Machownia w artykule poświęconym Dziekanowskiemu na portalu weszlo.com.

Tak zakończyła się historia występów Dariusza Dziekanowskiego w drużynie z Bristolu. Rozegrał on 43 spotkania, strzelając w nich 7 bramek. Niezbyt imponujący dorobek, tym bardziej na napastnika. Jednak nie ilość zdobytych goli i liczba występów zaważyła na wpisaniem jego nazwiska do klubowej glorii chwały. Opinie o jego okresie gry oddadzą wpisy internetowe:

"Przy nim Gazza i jego imprezowanie to były niewinne zabawy młodego chłopca z męskiego chóru. A pomimo tego wszystkiego Jacki był najbardziej utalentowanym piłkarzem w całej historii naszego klubu. To szokujące".

"Jacki po dziś dzień jest najbardziej efektownym graczem, jakie pojawił się na Ashton Gate. Co jeszcze bardziej podobało mi się w nim to fakt, że poza murawą żył na 200 procent, nie oszczędzał się"!

W jednym z wywiadów przeprowadzonych przez Andy'ego Mittena w magazynie "FourFourTwo" była gwiazda Manchesteru United Andy Cole został zapytany kibica z Bristolu którego piłkarza, z którymi kiedyś grał, uważał za lepszego. Miał do wyboru Erica Cantonę i Dariusza Dziekanowskiego a jego odpowiedź wskazała Francuza, jednak jak zaznaczył, bardzo cenił umiejętności techniczne byłego reprezentanta Polski, stawiające go lata świetlne przed innym piłkarzami. Jakby tego było mało słowo Jackie wywołało śmiech na ustach byłego gwiazdora United!

W 2005 roku BBC ogłosiła głosowanie na najlepszego piłkarza w poszczególnych klubach. W przypadku Bristolu City mogłoby się wydawać, że mający na koncie 645 występów i 351 goli John Atyeo lub Brian Tinnion mogą się ubiegać o to wyróżnienie. Jednak fani zdecydowali inaczej, wskazując na "Jacki" Dziekanowskiego, jako największego gracza w 118-letniej historii klubu.

Żywa legenda klubu po zakończeniu kariery piłkarskiej ponownie pojawiła się na stadionie w 2012 roku. Był to wtedy benefisowy mecz zamierzchłej gwiazdy drużyny - Gerry'ego Gow. Podczas prezentacji zawodników duże brawa zebrał główny bohater meczu, jednak gdy spiker wyczytał nazwisko Polaka stadion dosłownie oszalał! Ogromny aplauz, jaki rozniósł się na trybunach, był słyszalny w promieniu kilku kilometrów od stadionu. Popularność byłego napastnika nie przemija i w dalszym ciągu nazwisko Dziekanowski dużo znaczy dla kibica Bristolu City.


 

 

 

 

Dzisiaj stronę odwiedziło już 3 odwiedzający (27 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=