wielkifutbol - Emirates Stadium
  Piłka nożna - wstęp
  => Estadio Santiago Bernabeu
  => Camp Nou
  => San Siro
  => Stamford Bridge
  => Craven Cottage
  => Old Trafford
  => Stadion Narodowy
  => Amsterdam ArenA
  => Gent - Lokeren
  => Singapur
  => Bristol City - Ajax
  => Stade de France
  => Signal Iduna Park
  => Wembley
  => Anglia-Polska 2013
  => Taca de Portugal
  => Superpuchar Europy 2014
  => Liga walijska
  => Liga maltańska
  => Emirates Stadium
  => Bristol Rovers
  => Purnell Sport
  => Stadion Wojska Polskiego
  => Anfield Road
  => Old Trafford 2
  => Sheffield FC - najstarszy klub
  => Madera
  Żużel
  Tenis
  Wimbledon 2014
  Wimbledon 2015
  Diamond League
  Historia Startu Pawłów
  Zakłady bukmacherskie
  Moje publikacje
  Kontakt
  Bohemians 1905 Praga
  Chile - Argentyna

 

Brazylia - Chile, południowy temperament, ale tylko na trybunach



Nie trzeba jechać do Ameryki Południowej, bo ona może przyjechać do ciebie. Takim  zdaniem trzeba rozpocząć opis meczu pomiędzy Brazylią i Chile.

Spotkanie miało miejsce w Londynie na stadionie Arsenalu - Emirates Stadium. Dla obu reprezentacji był to drugi mecz w marcu, kiedy to kilka dni wcześniej Brazylia wygrała z Francją 3:1 a Chile uległo ekipie Iranu 0:2. Starcie obu  południowoamerykańskich drużyn na Starym Kontynencie było spowodowane występami większości zawodników w klubach europejskich, gdzie toczą się decydujące mecze o ligowy prymat. Przelot graczy na drugą część świata, związana z tym aklimatyzacja i późniejszy powrót do macierzystego klubu mógłby się niekorzystnie odbić na formie piłkarzy. Oprócz tego, możliwość obejrzenia przez znaczną kolonię Brazylijczyków czy Chilijczyków swoich największych gwiazd, także w pewnym stopniu przyczyniła się do zorganizowania tego meczu.


Mecze towarzyskie rozgrywanie w Anglii są super opcją dla fanów, pragnących zobaczyć swoich ulubionych piłkarzy w narodowych barwach. Ceny biletów nie są wygórowane i jest łatwo o taką wejściówkę. Jesienią najciekawszym spotkaniem było starcie Ronaldo vs Messi czyli Portugalia - Argentyna na Old Trafford w Manchesterze. Wiosną meczem numer jeden była rywalizacja Brazylii z Chile. Bilety na to spotkanie były dostępne w cenie od 30 funtów i obejmowały miejsca w 18-tym rzędzie, na wysokości rzutu rożnego. Na spotkaniu, oprócz latynoskich kibiców, pojawiła się także grupa polskich fanów, pragnących obejrzeć ciekawie zapowiadający się pojedynek. Na trybunach była widoczna flaga grupy Arsenal Poland, świadcząca o aktywnym uczestnictwie naszych rodaków w najważniejszych wydarzeniach sportowych w Wielkiej Brytanii.

Jednak po raz pierwszy były pewne obiekcje z wejściówkami. Nie zostały doręczone na adres domowy, jak pierwotnie miały zostać rozdystrybuowane, tylko oczekiwały w ticket office, w dniu meczu. Dowiadując się więcej od organizatora czyli Arsenalu, pracownik poinformował, że będą one do odebrania tuż przed pierwszym gwizdkiem. Na szczęście nie było żadnego problemu z ich odbiorem i można było oczekiwać na początek spotkania.

Atmosfera przedmeczowa, jak to zwykle ma miejsce w Ameryce Południowej, była gorąca. Pomimo padającego deszczu i wiejącego miejscami porywistego wiatru, kibice z obu krajów bawili się rytmach salsy czy samby, tworząc małą namiastkę karnawału w Rio. Podobnie było na trybunach, gdzie początkowe akcję były prowadzone w akompaniamencie okrzyku tysiąca gardeł, dopingujących swoich ulubieńców. Meksykańska fala, w wykonaniu kibiców wypełniających Emirates Stadium, była … najlepszym widowiskiem niedzielnego popołudnia.


Dlaczego tak się stało? Być może chłodna pogoda, jakże odmienna od południowoamerykańskiej, była przyczyną mizerii całego spotkania. Pomimo powołania najlepszych brazylijskich graczy przez selekcjonera Carlosa Dungę, w ich grze nie było widać żadnej chęci do strzelenia bramki. Takie gwiazdy jak Neymar, Robinho, Luiz Adriano, Marcelo czy Thiago Silva nie były w stanie wykrzesać ochoty na skuteczne ataki i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem bezbramkowym. Gracze Chile, mający w składzie Alexisa Sancheza z Arsenalu  i Arturo Vidala z Juventusu Turyn, prezentowali się znacznie lepiej od bezbarwnych "Canarinhos". W drugiej połowie tempo meczu było podobne jak w pierwszych 45-minutach i raczej nie zanosiło się nawet na jednego gola.


W końcu pojedyncza akcja Brazylijczyków zmieniła całą sytuację w meczu, strzelając za sprawą Firmino, jak się później okazało, zwycięskiego gola. Nie był to sprawiedliwy wynik, bo Chilijczycy byli bardziej aktywni na murawie, mając przewagę w posiadaniu piłki i rzutach rożnych. Stare porzekadło mówi, że w piłce jest tak jak rybach, liczy się to, co w sieci. W niedzielne popołudnie, po bezbarwnym meczu, Brazylijczycy wyszli zwycięsko z sąsiedzkiej rywalizacji z Chile, podtrzymując passe ośmiu zwycięstw z rzędu. Ostatnimi przegranymi meczami "Canarinhos" były porażki w półfinale z Niemcami 1:7 i w meczu o brązowy medal 0:3 z Holandią.








 

Dzisiaj stronę odwiedziło już 3 odwiedzający (5 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=