wielkifutbol - Gent - Lokeren
  Piłka nożna - wstęp
  => Estadio Santiago Bernabeu
  => Camp Nou
  => San Siro
  => Stamford Bridge
  => Craven Cottage
  => Old Trafford
  => Stadion Narodowy
  => Amsterdam ArenA
  => Gent - Lokeren
  => Singapur
  => Bristol City - Ajax
  => Stade de France
  => Signal Iduna Park
  => Wembley
  => Anglia-Polska 2013
  => Taca de Portugal
  => Superpuchar Europy 2014
  => Liga walijska
  => Liga maltańska
  => Emirates Stadium
  => Bristol Rovers
  => Purnell Sport
  => Stadion Wojska Polskiego
  => Anfield Road
  => Old Trafford 2
  => Sheffield FC - najstarszy klub
  => Madera
  Żużel
  Tenis
  Wimbledon 2014
  Wimbledon 2015
  Diamond League
  Historia Startu Pawłów
  Zakłady bukmacherskie
  Moje publikacje
  Kontakt
  Bohemians 1905 Praga
  Chile - Argentyna

 

 

Gent - Lokeren, liga belgijska


Patrząc na moje dotychczasowe wyjazdy na mecze lig europejskich to mogę powiedzieć, że kilka najważniejszych lig w Europie mam zaliczonych. Miałem okazję oglądania ligi hiszpańskiej, włoskiej, holenderskiej, angielskiej czy nawet polskiej. Mój znajomy, Rafał, który jest także zapalonym kibicem piłkarskim, zaproponował wyjazd do Brukseli na mecz, więc nie zastanawiałem się długo nad tą propozycją.


Okazało się  jednak, ze nie będę widzem meczu miejscowego Anderlechtu, tylko drużyny oddalonej od Brukseli 40 minut jazdy pociągiem Gent. Drużyna Marcina Wasilewskiego w miniony weekend nie rozgrywała swojego meczu w stolicy Belgii i dlatego zdecydowaliśmy się na wyjazd do nieodległego Gent. Zaraz po wyjściu ze stacji uderzył w nas widok nieprawdopodobny – mianowicie setki a może nawet tysiące rowerów okalające park położony przy dworcu kolejowym. Być może w Amsterdamie jest dużo tych środków lokomocji, jednak to co zobaczyłem w Gent przerosło moje oczekiwania i było miejscem, gdzie zobaczyłem najwięcej rowerów umiejscowionych w jednym miejscu. Koniec z rowerami, przejdźmy do meczu. 


Stadion drużyny KAA Gent położony jest dość daleko od stacji, ok. 5 km, więc udaliśmy się w tym kierunku kolejką podmiejską. Na stacji Gentbrugge wysiadła z nami tylko jedna osoba, która była ubrana w szalik miejscowej drużyny, więc od razu poprawiły się na humory i zaczęliśmy rozmowę z fanem gospodarzy. Okazało się, że nasz rozmówca od lat jest kibicem Gent i sobotni mecz z Lokeren był lokalnym derbami, drużyn zbytnio za sobą nie przepadających. Oprócz historii o wspólnej rywalizacji obu ekip dowiedzieliśmy się, że ciężko będzie z biletami na sobotni mecz. W drodze na stadion spotkaliśmy cheerlederkę ubraną w typowy strój drużyny – indiańską suknię, którą prezentowała razem ze swoimi koleżankami w przerwie meczu.


 


Pod stadionem zameldowaliśmy się mniej więcej półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem i udaliśmy się do kas. Nie potwierdziły się słowa kibica spotkanego po drodze, bez problemów nabyliśmy wejściówki i udaliśmy się na trybuny. Stadion nie prezentował się zbytnio, jeśli chodzi o wielkość czy nowoczesność, jednak miał swoisty, lokalny urok. Pojemność jego wynosiła ok. 12 tysięcy i tak na kwadrans przed początkiem meczu zaczął się zapełniać. Jedna cześć trybun, mianowicie ta za bramką została zajęta przez sympatyków drużyny gości z Lokeren. Wypełnili oni prawie całkowicie swoje miejsca i od pierwszej minuty dopingowali swoich ulubieńców. Mecz rozpoczął się od frontalnych ataków drużyny gospodarzy i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po błędzie bramkarza, który podał piłkę wprost do napastnika gospodarzy, Gent objęło prowadzenie, w poźniejszych minutach podwyższając na 2-0. Gościom udało się zmniejszyć rozmiar przegranej po golu najlepszego Hamauiego, jednak pod koniec to drużyna gospodarzy strzeliła po raz trzeci w tym spotkaniu. 

 


Tak w skrócie wyglądał mecz ligi belgijskiej i co mogę zauważyć w duża różnica w wyszkoleniu technicznym piłkarzy. Jest ono na wysokim poziomie, dla przykładu rozgrzewka przedmeczowa i gra w tzw dziadka, która była chyba w najszybszym wydaniu jakim kiedykolwiek widziałem. Ciężko mi było zauważyć piłkę, którą zawodnicy wymieniali wśród siebie, do tego tempo meczu było prowadzone w szybkim tempie i gracze chceli strzelić jak najwięcej bramek. Kibicom bardzo podoba się taka gra, pozbawiona chłodnej kalkulacji na wynik 1-0, tylko radosny, ofensywny futbol. Jeśli chodzi o najbardziej zagorzałych fanów to spisali się oni na medal. Szczególne chodzi tu o kibiców Lokeren, którzy skutecznie wiele razy zagłuszali swoim dopingiem liczniejszą rzeszę fanów gospodarzy. Jednak wszystko to odbywało się w kulturalny sposób, obyło się bez interwencji policji i innych groźnych incydentów spotykanych na boiskach innych lig.
Po zakończeniu spotkania udaliśmy się na nieodległą stację tramwajową i co nasz zszokowało wszyscy kibice i kibole kasowali bilety! Rzecz nie do pomyślenia np. w naszym kraju, gdzie specjalnie są podstawiane najbardziej wysłużone busy, które w przypadku zniszczenia nie będą przedstawiały dużej wartości. Podsumowując mecz w Gent - bardzo wysoki poziom gry, super doping i duża kultura kibicowska. Minus to  zbytnie oddalenie od centrum stadionu gospodarzy i zbyt droga kawa w klubowym barku, gdzie za filiżankę trzeba zapłacić 6 euro.

 

Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (2 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=