wielkifutbol - Liga walijska
  Piłka nożna - wstęp
  => Estadio Santiago Bernabeu
  => Camp Nou
  => San Siro
  => Stamford Bridge
  => Craven Cottage
  => Old Trafford
  => Stadion Narodowy
  => Amsterdam ArenA
  => Gent - Lokeren
  => Singapur
  => Bristol City - Ajax
  => Stade de France
  => Signal Iduna Park
  => Wembley
  => Anglia-Polska 2013
  => Taca de Portugal
  => Superpuchar Europy 2014
  => Liga walijska
  => Liga maltańska
  => Emirates Stadium
  => Bristol Rovers
  => Purnell Sport
  => Stadion Wojska Polskiego
  => Anfield Road
  => Old Trafford 2
  => Sheffield FC - najstarszy klub
  => Madera
  Żużel
  Tenis
  Wimbledon 2014
  Wimbledon 2015
  Diamond League
  Historia Startu Pawłów
  Zakłady bukmacherskie
  Moje publikacje
  Kontakt
  Bohemians 1905 Praga
  Chile - Argentyna

 

Liga walijska jak okręgówka w Polsce


Od ostatniego meczu o Superpuchar Europy myślałem, że przez najbliższy czas nie zawitam do Walii. Okazało się jednak inaczej i ponownie wyruszyłem w walijskie doliny, oddalone od stolicy niecałą godzinę jazdy. Otóż skontaktował się ze mną mój kolega Rafał, groundhopper, prowadzący podobną stronę do mojej czyli o wyjazdach na mecze piłkarskie pod każdą szerokością geograficzną. Okazało się, że przyjedzie w piątek i ustaliliśmy spotkanie na dworcu w Bristolu. Jednak opóźniony samolot, pociąg i lekkie korki w drodze na mecz spowodowały, że dojechaliśmy do Port Talbot, naszego miejsca docelowego z lekkim opóźnieniem.

Miejscowa drużyna rozgrywała spotkanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Walii. Port Talbot jest miastem przemysłowym i liczy 35 tysięcy mieszkańców,  zaś z ciekawostek można podać, że urodził się tam słynny aktor Anthony Hopkins. Reprezentantem piłkarskim jest drużyna Port Talbot Town, ze stadionem mogącym pomieścić, według oficjalnych danych, 6 tysięcy osób. Pierwsza myśl wskazywała porównanie z polską Łęczną, z podobną liczbą mieszkańców i pojemnością stadionu.

W ponad stuletniej historii klub uczestniczył raz w rozgrywkach europejskich w 2010 roku, gdzie w eliminacjach Ligi Europy przegrał z fińskim TPS Turku. Piłkarzem-legendą jest Matthew Rees, przywdziewający koszulkę reprezentacyjną Walii 3 razy, tyle, że nie w pierwszej drużynie tylko under-21. Oprócz tego pierwsze wrażenie było takie, że mecz ligowy wzbudzi duże zainteresowanie miejscowych kibiców, którzy gromadnie udadzą się w piątkowy wieczór posmakować rywalizacji na najwyższym walijskim poziomie. Dojechaliśmy na miejsce w trakcie pierwszej połowy i obawialiśmy się braku miejsc parkingowych. Jednak nasze wątpliwości okazały się płonne i udało nam się zostawić auto dosłownie przy bramie wjazdowej na obiekt. Kolejnym zaskoczeniem był brak ochrony przy kasach biletowych i dość nieliczna obsada sił porządkowych wokół stadionu. Widocznie nie dochodzi tam zbytnio do zakłócania spokoju przez kibiców.



Frekwencja nie rzuciła na kolana, z podawanych oficjalnie informacji o pojemności stadionu dochodzącej do 6 tysięcy prawdy było może 1/6, bo miejsc siedzących było około tysiąca. Zapewne reszta potencjalnych kibiców mogłaby stać za bramkami albo na wałach otaczających boisko. Oprócz tego można było ... wjechać autem na teren stadionu i zaparkować tuż za bramką, podobnie jak na meczach polskiej A-klasy!



W sumie można było powiedzieć, że obecnych kibiców było 250, z czego kilku stanowiło "młyn", podobno jedyny wśród drużyn ligi walijskiej. W przerwie oblężenie przeżywał pub zlokalizowany za jedną z bramek, gdzie miejscowi rozkoszowali się piwem i frytkami, na które trzeba było czekać w długiej kolejce. Charakterystyczne wśród miejscowych było także to, że posługiwali się w większości językiem walijskim, który jest całkowicie odmienny od angielskiego.

Co do samego meczu to skończył się zwycięstwem drużyny gości Aberystwyth Town 2:1, które skutecznie przeprowadzało kontrataki i wypunktowało gospodarzy. Poziom meczu, oprócz początku drugiej połowy, zbytnio nie zachwycił, typowa wyspiarska piłka typu "kick and run" czyli dużo walki w powietrzu i wykopów do przodu.

Mecz i cała otoczka piłkarska walijskiej Premiership zbytnio nie zachwyciła, niczym nie różniąc się od poziomu klasy okręgowej w Polsce. Kolega Rafał następnego dnia udał się na ciekawsze wydarzenia niż w Port Talbot, mianowicie skierował się w kierunku Birmingham, gdzie miał przyjemność obejrzenia meczu Aston Villa - Arsenal zaś w niedzielę zasiadł na stadionie w Liverpoolu, jako widz pojedynku Everton - Crystal Palace.



 

Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (5 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=